busy na każdą okazję

Konkurs Wakacyjny

Konkurs na najlepszy dowcip komunikacyjny zakończony.

Najlepsze dowcipy zostały nagrodzone.

Nagrody: (karnety są do wykorzystania na dowolną linię, wskazaną przez wygraną osobę).
- 1 miejsce - 1 karnet na 50 przejazdów (Adrian Moczulski - Kielce)
- 2 miejsce - 1 karnet na 30 przejazdów (Przemysław Czekaj - Bardo)
- 3 miejsce - 1 karnet na 20 przejazdów (Magdalena Rokoszak - Połaniec)
- 1 karnet na 10 przejazdów (Krystian Wójtowicz - Busko Zdrój)
- 1 karnet na 10 przejazdów (Wiktor Szymański - Połaniec)
- 1 karnet na 10 przejazdów (Artur Marcisz - Kielce)
- 1 karnet na 10 przejazdów (Paweł Malanowicz - Raków)
- 1 karnet na 10 przejazdów (Magdalena - mail: magda5558)

W kasie biletowej na dworcu:
- Poproszę bilet za 10 złotych.
- A gdzie pan chce jechać ?
- Przecież mówiłem: poproszę bilet za 10 złotych?
- Ale gdzie pan chce jechać?
- Jak pani taka ciekawa, to powiem: do kolegi na chrzciny!
***

Wsiada starsza Pani do Busa i pyta kierowcy...
-Panie, w Zimnowodzie staje????
Na to kierowca: Chyba Kaczorowi!!!!!
***

Za ile dojade do Kielc??
- Za 3.50zł
- A ile zapłace za przewóz mojego bagażu??
- To jest bezpłatne
- No to prosze go dowieźć na Żytnią a ja sie przejde....
***

Kontroler sprawdzając bilety w busie zwraca się do pasażerki:
- Czy pani zapłaciła za tego psa ?
- Nie, dostałam go w prezencie!
***

Dworzec autobusowy, do informacji podchodzi podróżny i pyta:
- O której odjeżdża autobus do Kielc?
- Nie wiem
- ? Ale jak to, pani jest informacja, pani powinna mnie poinformować.
- Więc pana informuję, że nie wiem.
***

Jedzie sobie w autobusie kompletnie pijany facet. Nagle spadło mu coś na głowę,
ocknął się i rzuca hasło do gościa obok:
- Przepraszam gdzie my jesteśmy?
- W Łodzi - odpowiada facet.
- To wiem, ale dokąd płyniemy?
***

Z odpowiedzi zawiadowcy stacji na krytykę prasową:
- To nieprawda, że pozostajemy obojętni na zjawisko spóźniania się pociągów.
W poczekalni ustawiliśmy niedawno dodatkowe ławki dla podróżnych.
***

Z rozmowy kwlifikacyjnej kandydata na policjanta:
- Proszę wymienić środki lokomocji, jakie Pan zna.
- Samochód, samolot, motocykl...machalass...
- Machalas? Co to jest? Pierwsze slysze!
- Jest przecież taka piosenka: "Jedzie kowboj, macha lassem"... 

***
Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i
przychodzi kanar. To niedźwiedź schował zajączka do kieszeni w marynarce i
pokazuje bilet.
Kanar się pyta:
A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki
Niedźwiedź uderza się w pierś, wyciąga spłaszczonego zajączka i mówi:
Zdjęcie kolegi.
***
 
Trzej podchmieleni studenci wchodzą do busa pytając
 kierowcy za ile zawiezie ich do domu:
 -No, chłopaki tam gdzie chcecie jechać 10 zł- odpowiada kierowca
 -Ale, panie kierowco, my nie mamy tyle pieniędzy... zawiezie nas pan za
 3...4...???
 -Nie, chłopaki, nie mogę...
 -Ale panie kierowco, prosiiiimyyy- nalegają studenciaki
 -Nie mogę na prawdę...
 -Ale prosiiiiimyyyyyy...
 Studenci byli tak uparci, ze kierowcy zrobiło się ich żal...
 "Zawiozę"-pomyslał... "Zima, mróz, jeszcze bedę miał ich na
sumieniu..."
- No dobra chłopaki, zrobię dla was wyjątek za te 3...4...
Studenci weszli do busa, dość spokojnie przejechali całą drogę i przyszło
do płacenia.
Kierowca upomina się... no to dajcie to co macie, te 3...4...
Studenci na to:
- TRZYYYYY...YYYY CZTEEEE...EERYYYY: DZIEEEEEKUJEEEEMYYYY!!!
***
 
Zatrzymał się kierowca na siusiu i mówi do swojego
małego:
- Widzisz jak Tobie się chce to ja zawsze staję
***
 
W busie Muszkieter mającym 120 minut opóźnienia kontroler sprawdza bilety.
 Jeden z pasażerów protestuje.
 - Pan chce ode mnie bilet? Przecież według rozkładu jazdy siedzę już w
 domu i jem kolację!
 ***
 Kontroler przyłapuje pasażera jadącego busem bez biletu. Zatrzymuje pojazd
 i gdy są na zewnątrz pojazdu marszczy brwi i mówi szeptem do gapowicza:
 - W naszej firmie obowiązują dwa podstawowe przepisy: Nie wolno podróżować
 bez biletu i przekupywać pracowników. Pierwszy już pan przekroczył;
 ***

 Kontroler mówi do gapowicza jadącego busem:
 - Znowu jedzie pan bez biletu!
 - Przyrzekam, że to już ostatni raz!
 - To samo mówił mi pan już trzy razy!
 - Panu? Przepraszam, ale trudno mi zapamiętać wszystkich kontrolerów
 których miałem okazję poznać;
 ***
 Pewien młodzieniec jadąc busem Muszkieter przez całą podróż żuje gumę.
 Siedząca naprzeciw niego staruszka nagle odzywa się:
 - To bardzo miło, młody człowieku, że zabawia mnie pan rozmową, ale ja
 jestem zupełnie głucha!

***
Z Kielc z dworca na ul. Mielczarskiego 121 wyjechał bus Muszkieter. Tuż po
wyjeździe z miasta busa zatrzymuje kontroler. Podczas sprawdzania biletów
 natrafia na faceta, który nie ma biletu, więc myśli:
- Gdzie ja go tu wysadzę ? Wszędzie lasy, pola szkoda człowieka!
- Kontroler uderzył faceta w twarz i poszedł. Dwa przystanki później
kolejny kontroler stwierdza, że pasażer nie ma biletu i też uderza go w
twarz i wychodzi. Sytuacja powtórzyła się jeszcze na kilku przystankach.
Po piątym razie pasażerowie jadący z facetem w busie pytają go:
- Dokąd pan jedzie?
- Jak morda wytrzyma to do Stopnicy.

 ***

Z busa wysiadają dwie ciężarne kobiety, które przez całą podróż siedziały
obok siebie.
- Muszę się pani zwierzyć:
- Ta moja ciąża to taki trick, który stosuję żeby jechać na siedząco.
 - Prawdę mówiąc ja stosuję ten sam trick, z tą różnicą, że jestem
 mężczyzną!
 ***
 
Kontroler sprawdzając bilety w busie zwraca się do pasażerki:
 - Czy pani zapłaciła za tego psa ?
 - Nie, dostałam go w prezencie!

 ***
Jeden z pasażerów jadący busem pyta drugiego:
- Czy przywiązuje pan znaczenie do spraw materialnych?
- Nie, dlaczego pan pyta?
- Bo przed chwilą ktoś wyrzucił pana walizkę przez okno.
***
 
Wsiada starsz Pani do Busa i pyta kierowcy...
-Panie, w Zimnowodzie staje????
Na to kierowca: Chyba Kaczorowi!!!!!
***
 
-Za ile dojade do Kielc??
 -Za 3.50zł
 -A ile zapłace za przewóz mojego bagażu??
 -To jest bezpłatne
 -No to proszę go dowieźć na Żytnią a ja się przejde
***

 W kasie biletowej na dworcu:
 - Poproszę bilet za 10 złotych.
 - A gdzie pan chce jechać ?
 - Przecież mówiłem: poproszę bilet za 10 złotych?
 - Ale gdzie pan chce jechać?
 - Jak pani taka ciekawa, to powiem: do kolegi na chrzciny!
 ***
 Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać
 bilet do skasowania.
 Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"?
 Autobus jest ekspresowy.
 Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do
 mojej dzielnicy.
 Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że
 i kobieta jest piękna.
 W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do
 mojej kochanki facet jechać nie może,
 bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch
 kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...
 - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?
 ***
 Do pociągu wskakuje zziajany pan i siada w przedziale. Pociąg rusza.
 - Zdążyłem, ale co teraz będzie ?
 - Nie cieszy się pan, że zdążył na pociąg ?
 _ Nie. Myślałem, że nie zdążę i nie zabrałem walizek.
 ***
 Po sprawdzeniu biletów przez kontrolera pasażer pyta kolegę:
 - ten kontroler patrzył na ciebie, jakbyś nie miał biletu.
 -Tak. A ja patrzyłem na niego, jakbym miał!
 ***
 Dwaj pasażerowie rozmawiają w autobusie. W pewnej chwili jeden mówi:
 - Czy pan wie, że już dziesiąty rok jeżdżę tym autobusem  ?
 - Coś takiego! A dlaczego pan nie wysiada?
 ***
 W zatłoczonym autobusie jeden z podróżnych zauważa brak portfela.
 - Proszę państwa, przed chwilą zgubiłem portfel z dużą sumą pieniędzy.
 Jeśli ktoś go znajdzie, dam mu dziesięć złotych!
 - Na to jeden z pasażerów:
 - A ja dam dwadzieścia!
 ***
 W przedziale wagonu jedzie matka z dwoma urwisami, ciągle wybiegającymi na
 korytarz, aby obserwować krajobraz. W pewnej chwili jeden z chłopców wraca
 do przedziału i pyta:
 - Mamo, jaka stacja była ostatnio?
 - Nie zauważyłam.
 - To spytaj konduktora, bo Janek na niej wysiadł!
 ***
 W Muzeum Kolejnictwa dwaj chłopcy oglądają starą ciuchcię.
 - Gdyby była z czekolady, jaki fragment zacząłbyś jeść najpierw?
 - Koła
 - Dlaczego?
 - Żeby mi nie odjechała!
 ***
 W restauracji dworcowej konsument pyta kelnerkę:
 - Proszę pani, dlaczego dostałem mniejszą porcję bigosu, niż tamten pan
 obok?
 - Bo pański pociąg odjeżdża 10 minut wcześniej.
 ***
 Do kasy biletowej na dworcu podchodzi kobieta z dziećmi i pyta:
 - Czy muszę wykupić bilety dla dzieci, jeśli mają tylko po kilka lat?
 - Jeśli poniżej pięciu, to nie musi pani.
 - Na szczęście mam ich tylko czworo!
 ***
 W poczekalni dworcowej trzech mężczyzn popija wino z butelki. W pewnej
 chwili spiker zapowiada przyjazd pociągu. Mężczyźni zrywają się z ławki i
 biegną na peron, jednak tylko dwóm udaje się wskoczyć do odjeżdżającego
 już pociągu. Do tego, który pozostał na peronie podchodzi kolejarz i mówi:
 - Widzi pan, do czego może doprowadzić alkohol?
 - Najgorsze jest to, że to właśnie ja miałem odjechać pociągiem, a koledzy
 tylko mnie odprowadzili;
 ***
Na Politechnice - egzamin z fizyki.  
Upierdliwy Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna egzaminować grupę pytać pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem bez klimatyzacji i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
- Otworzę okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć, jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna?
- Co ?????????????????
- Dziękuję panu. PAŁA !!!!!!!!!!. Następny proszę.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień i wylatuje!!!!!!!!!!
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10. wchodzi śliczna studentka obdarzona "warunkami".
Profesor pyta: Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi?
- Zdejmuję bluzkę. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
- To jeszcze zdejmuję spódnicę i pończochy.
- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej drąży profesor.
- To zdejmuję stanik.
Profesor aż oniemiał z wrażenia… , a studentka ciągnąc dalej odpowiedź: - Panie profesorze mogę jeszcze zdjąć majtki, ale nawet jakby mnie mieli przelecieć wszyscy faceci w tym autobusie, to okna na pewno nie otworzę!  
******
Do pasażera podchodzi kontroler:
- Poproszę bilet.
- A, to trzeba było kupić sobie w kiosku, ja nie sprzedaję.

*****
Kontroler sprawdza gościa:
- Poproszę bilet.
- Ależ proszę bardzo.
Gosciu podaje kontrolerowi nieskasowany bilet.
- Nie, nie. Bilet musi być skasowany.
- Aaaaaa... to nie mam.
- No, to będzie trzeba zapłacić karę... Dowodzik proszę.
- Niestety... Nie mam przy sobie.
- Hmmmm... A może ma pan jakiś inny dokument ze zdjęciem?
- Tak, mam bilet miesięczny.
*****
W jadącym autobusie obok kasownika stoi podpity facet.
W jego kierunku pomiędzy pasażerami przeciska się
jakaś kobieta, trzymająca nie skasowany bilet.
Wyciąga rękę z biletem i mówi do faceta:
-Czy można?...
-W autobusie nie tańczę!
*****
Podczas wizyty w ZOO synek pyta ojca:
-Tato, gdyby ten lew wyłamał kratę,
wyszedł z klatki i cię zjadł, to którym
autobusem mam wracać do domu?
****
W autobusie
-Co się pan tak pchasz na chama?!
-A bo to człowiek wie, na kogo się pcha...
****


Wyszperane w sieci

Kierowca autobusu jedzie bardzo nie płynnie i wolno. Nagle odzywa sie do niego pasażer który,siedzi obok mówi ze w przeszłości chyba woził worek ziemniaków i nie potrafi jeździc. Mowi że nawet on lepiej potrafi jeżdzić. Kierowca się zatrzymał wysiadł i powiedział do pasażera że jak jest taki mądry to niech sam poprowadzi autobus. Pasażer wsiadł za kierownice. Pasażerowie zaczeli uciekać z autobusu ale kierowca pozamykał drzwi i pojechał. Zatrzymał się przy chodniku którym, szedł poprzedni kierowca i powiedział:
Dobra do jutra. Jutro mnie ty zmienisz. Zobaczymy czy pasażerowie się bardzie wystraszą i zdąża uciec.
Źródło: Gazeta "Metro"
 
 jade dzisiaj autobusem, 15, jak zwykle tłok
 stoje ściśniety na końcu i podałem 1,50 do przodu, żeby mi ludzie bilet kupili
 czekam, czekam
 a zamiast biletu dostałem paczke żelków :/
źródło bash.org.pl
 
<siara> Ale ostatnio historie slyszalem: kumpel jechał 35 troche pospinany byl bo jakies dresy z przodu siedzialy. Na jednym z przystanków wsiadla taka stara babka i do nich z tekstem: chlopcy moglibyscie mi skasowac bilet? na to jeden z nich "lysy podaj pani kasowinik". i potem jezdzila sobie taka 35 bez kasownika.
źródło: bash.org.pl
 
Pewnego popołudnia 2lata temu wracałem PKSem z Bytomia do miasta Świętej Wieży. Po kilkunastu kilometrach autobusik przy zmianie biegów strasznie chrobotał, na przystanku okazało się, że padło sprzęgło.
Po co komu sprzęgło jak z trójki nadal da się ruszyć, alleluja i do przodu. Troszkę szarpało. Sztuczka startu z przystanku wychodziła gdzieś do 40kilometra. Potem już tylko z dwójki i piłowanie na tym biegu. Z każdym przystankiem coraz gorzej. W końcu ruszył, ale ostatkiem sił. Nieuchronnie zbliżaliśmy się do następnego postoju i jakiejś babce zachciało się wysiadać, więc zwolniliśmy tak, że wszyscy latali przed siebie i do tyłu, szarpało potwornie. Kierowca otworzył drzwi i hasełko: "ALE WIE PANI, MUSI PANI SKAKAĆ".
I skoczyła prawie się poturlała, ale my parliśmy do przodu.
Wyjechaliśmy na drogę szybkiego ruchu do Częstochowy. Wsiadanie odbywało się podobnie, osoby na przystanku po wykonaniu równania: otwarte drzwi + krzyczący ludzie + autobus z objawami padaczki ruszali do sparingu i po 200m wdrapywali się do środka. To był luzik, wjechaliśmy w miasto, czerwone światło kierowca zwalniał kilometr wcześniej i szarpiąc nami dojeżdżał do skrzyżowania. Gdy zielone wtedy pełne piłowanie na dwójce. Co do przejść dla pieszych, oni też mają zielone przy pewnych skrętach, więc "matoły" włażą na pasy. Oczywiście kierowca nie mógł się zatrzymać (miał zadanie do wykonania), klakson i jazda. Ludzie okna pootwierali machali rękami i krzyczeli na pieszych, którzy w popłochu uciekali z pod kół. Płakałem, że śmiechu.
Źródło: komunikacja.krakow.pl
 
 
 
Kilka wątków a propos autobusów... Zasłyszane od pacjenta leżąc obok na zabiegu rehabilitacyjnym (parafina): Numer miał miejsce za komuny. Na starym dworcu PKS w mieście B. na przystanku czekało na Jelcza "ogórka" parę wiosek luda... Autobusy owe miały drzwi z łańcuchem zabezpieczającym je przed urwaniem. Kierowca podjeżdża do stanowiska - tłum zaczyna falować (na oko było widać, że połowa tłumu nie ma szans zabrać się tym kursem). Ludzie pchają się jak mogą, a kierowca spoko! Obserwuje akcję, wyciąga flaszkę "wódki", pociąga ostro z gwinta i zaprasza ludzi, by dalej wsiadali. Po chwili następny łyk i plącząc język: wsiaaaadaaajcieee! wsiaaaadaaajcieee! Najpierw kobity, potem paru dziadków i kto tam jeszcze był wyskoczyło z autobusu. Zrobiło się luźno. Kierowca odpalił silnik i w pedał. Przejechał dwie ulice, a za nim dwie Nyski z MO. Zatrzymali, balon - kierowca trzeźwy jak świnia. Autobus nie przepełniony i O.K. Ówże kierowca wycinał także numer z gazetą i udawał pasażera (podobny już ktoś opisywał).
Źródło: komunikacja.krakow.pl
 
Razu pewnego jechałem swoim F125 do miasta B. Mijałem się z autobusem PKS, a kierowca jadąc czytał książkę!!! I była to chyba powieść, bo wyglądała na grubą! Widziałem to przez ułamek sekundy...
Źródło: komunikacja.krakow.pl
 
Jak ja lubię, wręcz uwielbiam, gdy wsiadam do autobusu i pytam kierowcy (po angielsku):
- Czy jedzie pan do x-x-x (jakieś tam miejsce, które, jak mi się wydaje jest na trasie tego autobusu)
A w odpowiedzi dostaję:
- I hope so...*
Kochajmy londyńskich kierowców.
Źródło: komunikacja.krakow.pl
 
 
Jako że w kochanej Łodzi remonty pełną parą i korki  i częściej z komunikacji miejskiej korzystam.
Jadę sobie ostatnio tramwajem i obserwuje grupę kilkunastu trochę nadpobudliwych chłopaków (18-20lat). Nic specjalnego nie robili poza tym, że byli trochę głośno i raczej zwracali na siebie uwagę. Na którymś przystanku wsiadł listonosz i widać, że wracał już po pracy, bo styrany na twarzy przeokrutnie (raczej nie kac, bo po południu już było). Stanął koło wcześniej wspomnianych chłopaków i... stał. Na co jeden z młodych chciał błysnąć i w te słowa do listonosza:
- Jest coś do mnie?
Ten z największym spokojem sięga do torby i flegmatycznym głosem.
- Ta... Gdzieś tu miałem wezwanie do wojska.
Cwaniak stracił uśmiech z twarzy, za to wszyscy dookoła a zwłaszcza jego koledzy wykonali klasycznego rotfl-a
Przejechałem jeszcze kilka przystanków, ale elokwentny młodzian już się nie odzywał, listonosz przyjął na powrót mizerną minę, a reszta chłopaków nabijała się wiadomo z kogo.
Źródło: joemonster.org
 
 
Kolega z wawy jechał tramwajem. Obok siedział murzyn a jeszcze obok taka paniusia, lat 40 ostry makijaż, etc. I ta po wszystkich jedzie aż miło: Ty nieuczesana! Ty nieumalowana! Boże dobrze, że jak nie wyglądam! etc. I zobaczyła Murzyna. I zaczyna wyliczankę: TY GWAŁCICIELU! ASFALCIE! SPIEPRZAJ DO AFRYKI! I temu podobne komentarze. Z 10 min mu tak jeździ. On nic. Dzielnie olewa babkę. A ona dalej swoje.
Nagle otwierają się drzwi i wsiadają canarinhos. Wszyscy wyciągają bilety. A murzyn hop wyrwał babce jej bilet, wsadził do buzi, przeżuł i połknął... Kanary sprawdzają bilet kolegi, murzyna, wszystko ok. Dochodzą do babki i:
Kanar - A pani bilet gdzie?
Ona - (pokazuje ręką na Murzyna) Murzyn zeżarł!
Kanar - (w śmiech) Nie no takiego wytłumaczenia to jeszcze nie słyszałem. Ma pani jakiś dokument?

Wyprowadzili ją i spisali. A murzynowi reszta pasażerów 2 przystanki brawo biła.
Źródło: joemonster.org
Razu pewnego na rzadko uczęszczanym szlaku Stargard - Pyrzyce - Głazów, przejazd kat. D (bez sygnalizacji i rogatek, ale ze znakiem STOP)
Po tym jak przyjechała policja, żeby wyjaśnić kwestię zadrapania lakieru, wgniecenia lewego błotnika i pobitego lewego reflektora w samochodzie - tfu! pani kierująca owym pojazdem stwierdziła kategorycznie:
- Skąd ten pociąg się wziął? Znam rozkład jazdy i w ogóle nie powinien teraz żaden pociąg jechać! A poza tym, to nie ustąpił mi pierwszeństwa! Przecież byłam z jego prawej strony!
Źródło: joemonster.org

znasz jakiś dobry dowcip z autobusem, komunikacją w roli głównej ?
przyślij go nam